Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Pytania pt. "jak zacząć foil-przygodę" 
Autor Wiadomość
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 lip 2013, 12:30
Posty: 2784
Lokalizacja: West Coast
Podziękował: 110
Podziękowano: 93
Imię i nazwisko: Marek Rowiński
Cytuj
Proszę zadawajcie tutaj pytania dotyczące rozpoczęcia nauki foilowania, wyboru sprzętu, miejsc do nauki etc.
Pomoże to również innym a "ekspertom" zaoszczędzi czas!


12 wrz 2016, 08:29
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 lip 2013, 12:30
Posty: 2784
Lokalizacja: West Coast
Podziękował: 110
Podziękowano: 93
Imię i nazwisko: Marek Rowiński
Cytuj
Kopiuję swój post z FAQ bo jest na temat:

0618 napisał(a):
1. Jakie są najlepsze spoty do nauki na pierwsze halsy na Zatoce Puckiej? Domyślam się, że Rewa, Puck, Swarzewo. Czy Kuźnica, Jastarnia? (czy nie za płytko w okolicach Kuźnicy i Jastarni?)

bardzo dobre pytania :!:
Oby wszyscy chcący się nauczyć myśleli jak Ty!

Ad.1. Odpowiedzi tutaj:
viewtopic.php?f=3&t=182&p=873&hilit=ku%C5%BAnice#p873

Cytuj:
2. Czy jest sens, aby pierwsze halsy robić na zafalowanym otwartym morzu, na takich spotach jak Łeba lub Grzybowo?


Nie ma sensu walczyć z nauką foila jeśli fala jest większa niż 50cm (tak na oko).
Niestety wielu początkujących na foilu to doświadczeni kajciarze i nie słuchają dobrych rad. Wskakują w metrowy rozkołys i bęc.
Potem taki debeściak jest mocno rozczarowany foilem bo nie opanował lewitacji w 2h.
Najlepsza do nauki są Kuźnice przy NW do W lub SE do S wietrze.
Rewa to tez bardzo dobre miejsce.

Ale, ale, ale! Nie wiem jak Łeba ale morskie spoty ZachPom są najlepsze do nauki foila ale w ściśle określonych warunkach czyli wyż nad Bałtykiem, temperatury 25 i wówczas pojawia się popołudniu perfekcyjna termika z kierunków wschodnich. W prognozie jest 6kts a w Grzybowie powieje 12, w Mrzeżynie 13 a w Miedzykach może być nawet 17kts.
To są idealne warunki, bo nie ma żadnego rozkołysu i wiatr jest suszarkowy oraz "gęsty". Możesz nie uwierzyć ale przy 8kts z E pływałem w Grzybowie na 7m latawcu.
Oczywiście to sa spoty jedynie na prognozę. Dobrze dla tych co są w pobliżu. Dlatego tak wielu Poznaniaków pływa w Grzybowie.

Koniec końców - płaska woda, równy wiatr (najlepiej termiczny), dobry sprzęt do nauki (foil, deska i latawiec) to 3 fundamentalne elementy nauki z szybkim sukcesem.
Ja uczyłem sie w Pranburi, Tajlandia - w lutym, marcu, zdecydowanie najlepszy spot do nauki jaki znam na świecie. W ciągu 2h lewitowałem po horyzont 8-)
Mój funfel Adam co szaleje teraz na filmiku z Iskrą zaczynał w kwietniu w Grzybowie - wiało mocno, fala, zimna woda i była to jedna wielka porażka. Pierwsze lewitacje po 100m robił bodajże po 15 podejściach. A teraz jest chyba najlepszym foil amatorem w Polsce :shock:

Cytuj:
3. Na Grzybowie pływacie bez rescue, więc co w przypadku jak ktoś zgubił deskę i wrócił do brzegu bodydragiem? Z brzegu inni jej szukają i ewentualnie ktoś płynie po nią? Czy może czekacie, aż wiatr ją zepchnie na brzeg?

Nie mamy żadnego rescue. Za to mamy zasady czyli:
1. Nie pływamy przy offie
2. Mamy telefony ze sobą.
3. Dogadujemy wciąż z lokalnymi służbami SAR, strażą poż itd "procedury" włącznie ze zgłaszaniem fałszywych lub nadgorliwych wezwań - nie jest to łatwy temat.
4. Staramy sie nie gubić desek - choć z tym rożnie bywa :?
5. Uczącym się foila u nas wyjaśniamy, aby nie odpływał zbyt daleko od brzegu - zwykle 300m wystarczy do nauki. jak ktoś posieje deskę to czeka aż spłynie.
Jak jestem na wodzie i widzę sytuację podbramkową to wchodzę w ten tryb:
Obrazek

Generalnie myślę, że lokalesi z Grzybowa są ekspertami od self-rescue w Polsce 8-)
Nie wiem czy ktoś poza zawodnikami spędził tyle czasu w dryfie.
Sporo sesji słabowiatrowych kończymy dryfując. Chociażby akcja pod Iskrą była zakończona 30 minutowym spływem bo w strefie 0-500m od plaży nie wiało nic.
Dla nas stało się to już normalne.

Cytuj:
4. Widzę, że byłeś na Lanzarote. Czy znalazłeś tam jakieś sensowne spoty pod foila, jeżeli tak jakie?

Nie do nauki foila.
Jak ktos dobrze pływa to może uderzac na plaże Famara i ta pod klifem. Reszta to śmierć w oczach.

Cytuj:
Tak na marginesie, to w czerwcu 2016 byłem na Fuercie (Sotavento koło szkoły Rene) i był tylko jeden gość z foilem Mosesa (jak na tak sławny spot to ilość foili gigantycznie mała).

1. bo offshore
2. bo szkwali,
3. bo dużo ludzi,
4. bo płatna i niechętna asekuracja
5. bo każda sesja uczącego się kończy się pkt .4.

Cytuj:
Jeżeli chodzi o spot sotavento, to wieje tam zawsze, ale od wiosny do jesieni jest to bardzo szkwalisty offshore od 15 do 30knt, natomiast jesienią i zimą kierunek jest bardziej onshore i siła wiatru 10-15knt, więc pod foila powinno być dużo lepiej, może uda się jeszcze kiedyś przetestować.

Tak ale to tylko na prognozę. Nie masz pewności, ze będzie wiało z SW. A jak zawiej z NE no to wracamy do punktu wyżej.
Na Fuercie do nauki foila tylko Flag Beach ale tez nie ma tam szału - rafy.


14 wrz 2016, 14:31
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 lip 2013, 12:30
Posty: 2784
Lokalizacja: West Coast
Podziękował: 110
Podziękowano: 93
Imię i nazwisko: Marek Rowiński
Cytuj
Często słyszę taka opinie od swoich funfli pływających już wiele lat na kajcie:
"Pora faktycznie wziąć się za foila. Nie wiem którego kupić. Musze najpierw potestować".
Szczena mi już przestała opadać słysząc kolejny raz takie zdanie.
Pytam ich grzecznie ale jak chcą testować skoro nie potrafią pływać na foilu :?: :!:
"No jak to jak? Spróbuję i będę wiedział".
Na to ja jako avio-laik: "ale to tak jakbym chciał kupić sobie jakąś awionetkę tyle, że musiałbym wcześniej potestować pare".

Panie i Panowie - pierwsze godziny na foilu w 90% przypadków sprowadzają ego bardzo doświadczonego kajciarza do poziomu piwnicy. Nawet nie parteru!
Nie będę wyliczał znanych w środowisku ludzi, którzy zostali zmieleni psychicznie. Część z nich poddała się.
Z moich obserwacji wynika, że najlepiej radzą sobie z pierwszymi krokami rajderzy podchodzący z pokorą i założeniem podejścia do nauki foila jak do nauki czegoś zupełnie nowego.

Dlatego proszę nie próbujcie "testować" ale najpierw sobie wypożyczcie lub kupcie i nauczcie się pływać.
A po kilkuset godzinach na foilu będzie Wam łatwiej oceniać inne skrzydła i testować je ze świadomością :D


14 wrz 2016, 18:01
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 lip 2013, 12:30
Posty: 2784
Lokalizacja: West Coast
Podziękował: 110
Podziękowano: 93
Imię i nazwisko: Marek Rowiński
Cytuj
Teraz podaje wam sposób za który postawicie mi kiedyś piwko na "żywca" ;)
Otóż z moim obserwacji wynika, że najwięcej czasu na naukę traci się na chodzenie ze sprzętem w miejsce skąd się wystartowało.
Scenariusz zwykle jest taki:
1. przygotowanie sprzętu na plaży,
2. modlitwa,
3. wejście do wody,
4. utopienie latawca w mini-przyboju,
5. potok przekleństw podczas nieudanych prób postawienia latawca i skruszonego powrotu na piach
6. wysuszenie sprzętu
7. brak modlitwy. za to jakaś mała qrwa i ponowne wejście do wody
8. cudowne przejście przez 30cm przybój
9. próby wejścia na deskę: gleba, gleba, gleba, qrwa, gleba, zmiana halsu zaraz za przybojem bo strach odpłynąć w morze
10. to samo co w 9 tyle że zmiana halsu w przyboju zakończoną lotem grawitacyjnym latawca i qrwą
11. okazuje się, że po 10 minutach jesteśmy 300m w dół od miejsca z jakiego wystartowaliśmy.
12. POWRÓT Z LACZKA POD WIATR z mega niewygodnym sprzętem i brakiem umiejętności jego noszenia
13. Po powrocie odpoczynek (bo zdychamy z wyczerpania) i otwieramy nowy cykl po około 45 minutach.
W sumie wychodzi, że faktycznych ćwiczeń będzie w tym jedynie 10%

I teraz moja rada!
Zorganizujcie sobie na pierwsze kroki zwykły downwind czyli przed wejściem do wody ktoś zwija wam cały sprzęt do auta.
Wy wchodzicie do wody i próbujecie swoje lewitacje bez obawy o łażenie pod wiatr.
Po prostu nie dbacie o wysokość a skupiacie się na skrzydle.
Po godzinie, dwóch jak macie dość dzwonicie po pomoc i mówicie skąd macie być odebrani.
W ten sposób 90% czasu spędzicie na wodzie a nie na upierdliwych spacerkach.

dzięki temu proces nauki lewitacji zajmie 1-2 sesje a nie 10-20. Potwierdzone w praktyce!

I pamiętajcie, że w momencie jak będziecie utrzymywać się przez 100m w lewitacji to problem utraty wysokości nie istnieje! A wręcz przeciwnie - będziecie się martwić, że wyjechaliście za wysoko na wiatr :)

PS. rajderzy którzy pływali dużo na rejsówkach nie mają z tym problemu praktycznie żadnego - oni mają we krwi utrzymywanie wysokości i prowadzenia deski na płasko.
Największy problem mają Ci co tylko pływali na TT.


23 wrz 2016, 20:17
Zobacz profil WWW

Dołączył(a): 25 kwi 2016, 20:52
Posty: 58
Podziękował: 0
Podziękowano: 5
Cytuj
Każdy przed zakupem foila powinien dostać taką uziemiającą instrukcję :) Po 4 dniach spędzonych na nauce foila, potwierdzam wszystko wyżej. Dodałbym jeszcze:
1. Przed wejściem na foila, zrób kilka halsów na desce wave strapless, pozwala to przestawić głowę na trochę inne płwyanie i później łatwiej się odnaleźć na foilu.
2. Tak jak to już pisali wcześniej na forum, pierwsze 4 wejścia w morze zrób z samą deską i masztem bez podłączonego dolnego skrzydła. Nauka będzie dłużej trwać, ale następnego dnia jak podłączysz dolne skrzydło, to wchodzisz z większym spokojem na wodę.
3. Celuj w dobre warunki wiatrowe. Wchodzenie przy wietrze 20-25 knt na samym początku, to gra dla prawdziwie wytrwałych miłośników, którzy lubią poczuć dużo soli w przełyku. Przy wietrze 10-15 knt i mikro fali jest dużo łatwiej.
4. Jak jedziesz na naukę foila, to weź też inne swoje deski, bo jak się rozwieje i nie będziesz mógł się uczyć na foilu, to szkoda byłoby marnować warunek na siedzenie i czekanie na słabszy wiatr.
5. Dobrze jest wybrać spot z usługą rescue (łódź, skuter) - na początku pływa się dużo spokojniej z myślą, że jak zgubisz deske za kilka tys. to nie będziesz musiał jej samemu szukać na brzegu.


24 wrz 2016, 12:33
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 lip 2013, 12:30
Posty: 2784
Lokalizacja: West Coast
Podziękował: 110
Podziękowano: 93
Imię i nazwisko: Marek Rowiński
Cytuj
0618 napisał(a):
Każdy przed zakupem foila powinien dostać taką uziemiającą instrukcję :)

No to się bardzo cieszę, że moje wypociny mogą się komuś przydać :D

Cytuj:
Dodałbym jeszcze:
.....
.....

dobre punkty!
Jeszcze raz dzięki, że chciało Ci się je dodać. W sumie one są bardziej przydatne, niż moje bo autentyczne, poparte własnymi świeżymi doświadczeniami.
Po paru latach już zapomniałem jak się uczyłem.
Żeby nie oderwać się od rzeczywistości przyglądam się bacznie nowym klubowiczom z WKS i słucham ich wniosków, oglądam postępy.
Bez ich spostrzeżeń moje posty byłyby raczej mało przydatne bo wszędzie pisałbym, że "to" proste jak oddychanie ;)
Tak teraz mi się wydaje ale nie zawsze tak było :o

Liczę na więcej Waszych uwag!

Z mojej strony kolejna rada:
Nie uczcie się w przyboju i jego okolicach! Przybój to wasz wróg!
Liczy się pierwsza bitwa. Jak ją wygracie to uciekajcie w morze i macie szanse wyjść zwycięsko z tej foil-potyczki.
Powrót w strefę przyboju ZAWSZE kończy się klęską totalną.
To istne pole minowe, bo macie załamujące się fale (nawet te 30cm robią problem), wiatr zwykle jest słabszy i na na pewno mniej równy, dno się wynurza czyli brakuje głębokości dla waszego foila, ktoś może pływać wpław, materacu itd, mogą być falochrony. Jednym słowem - MINA.

Jak wieje:
- side-on-shore to wychodzicie za przybój i pływacie w strefie 200-600m od brzegu.
- side-shore to pływacie 150-400m od brzegu.
- czysty on-shore - nawet nie próbujcie wychodzić! On-shore to pluton egzekucyjny. Poniszczycie sromotnie sprzęt i swoje ego.
Stawiam piwo temu kto szczerze przyzna się, że wyszedł przy on-shorze przez przybój podczas nauki. Mi się nie udawało.
- side-shore z domieszką lekkiego offa - zapomnijcie no chyba, że nie straszne wam potyczki z Kamikaze.
- off-shore - czy mam faktycznie pisać? To spotkanie z NKWD + Gestapo + SS.

Nie bójcie się wypływać dalej za przybój.
Tam nauczycie się najszybciej, bo warunki są zdecydowanie bardziej przewidywalne niż w przyboju.
Wkrótce dla was będzie normalnością wychodzić po 2-3km w morze. Na etapie nauki oczywiście nie przesadzamy.
Pływamy tak daleko skąd ZAWSZE możemy wrócić wpław ze sprzętem.
Przyzwyczaicie się do częstego dryfowania - nie bójcie się tego. W WKS Grzybowo robimy już wyścigi kto pierwszy do brzegu jak spadną nam latawce :)
Jak kręciliśmy Iskrę to wiedzieliśmy, że powrót będzie wpław. Nie wiało już z 500m od brzegu. na plaży dosłownie 0,0kts. A my na 10m :)
Piękne jest, że potrafimy się tym bawić a przy okazji poprawiamy swoje umiejętności rescue oraz techniki szybkiego, no powiedzmy szybszego ;) dryfowania.
Na ten temat napisze wkrótce posta, bo jest to gruba lektura :)


25 wrz 2016, 13:25
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2015, 00:21
Posty: 189
Lokalizacja: Kg
Podziękował: 15
Podziękowano: 9
Imię i nazwisko: Kuba Wolański
Cytuj
BraCuru napisał(a):
Nie bójcie się wypływać dalej za przybój.
Tam nauczycie się najszybciej, bo warunki są zdecydowanie bardziej przewidywalne niż w przyboju.
Wkrótce dla was będzie normalnością wychodzić po 2-3km w morze. Na etapie nauki oczywiście nie przesadzamy.
Pływamy tak daleko skąd ZAWSZE możemy wrócić wpław ze sprzętem.


Pamiętajcie, NIE ZA DALEKO!!! Jeden już dwa razy wypływał hen daleko i za każdym razem wracał długo do brzegu, a potem długo plażą. Za pierwszym razem rozwarstwiło się skrzydło za drugim spadł kajt. Wtajemniczeni chyba wiedzą kto, palcem nie będę wytykał ;)


25 wrz 2016, 13:56
Zobacz profil

Dołączył(a): 06 kwi 2015, 11:24
Posty: 7
Podziękował: 1
Podziękowano: 1
Cytuj
Witam.
Czy jest sens naukę foila zacząć od wake'a? Chodzi mi o wyczucie wyjścia do lewitacji, odpada problem z utratą wysokości względem wiatru. Mam swój ponton z silnikiem i czasem ciągamy się po jeziorkach jak nie wieje.
To mój pierwszy post na tym forum, więc trochę się przedstawię. Mam 45 lat, 2 synów zaczynających zabawę z latawcem, pływam prawie wyłącznie na śródlądziu + raz w roku urlop w Chorwacji. Do foila czaję się już parę lat. Jak pokazał się zestaw SU2 w rozsądnej cenie to prawie kupiłem, ale nie mogłem znaleźć żadnej recenzji czy to w ogóle pływa. Teraz zdecydowałem się na Cabrinha double agent, bo nie ukrywam na tym forum przeczytałem recenzję zestawu dla mnie :) Pływanie rekreacyjne, bez zacięcia sportowego, niezbyt często. Normalnie jak by specjalnie dla mnie to wyprodukowali czyli dla "Janusza" kitesurfingu.
Radek


14 mar 2017, 18:51
Zobacz profil
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 lip 2013, 12:30
Posty: 2784
Lokalizacja: West Coast
Podziękował: 110
Podziękowano: 93
Imię i nazwisko: Marek Rowiński
Cytuj
Radek,

Ja mam krótkie ale za to słabe doświadczenia z wake. rzeźbiłem raz w 2013 i dałem sobie spokój o już umiałem lewitować.
Natomiast nie wykluczam, że może to być mocno pomocne.
Widziałem parę osób tak własnie robiących pierwsze kroki i dawali radę.
Według mnie osobie dobrze pływającej na kajcie jest trudniej nauczyć się lewitować korzystając z motorówki.
Jak ktoś ma opanowanego kajta to chyba będzie mu prościej stawiać pierwsze kroki z latawcem.
Chodzi o to, że lina na motorówce ciągnie poziomo a linki kajta mogą pracować w zenicie.
Dzięki temu ma się lepszą kontrolę nad własną prędkością i siłami jakie pojawiają się pod stopami.
Na wake'u musisz polegać na sterniku a ten nie czuje w żaden sposób tego co Twoje nogi. Zwykle ciągnie bezmyślnie i jak zobaczy, że już wychodzisz z wody to dodaje gazu zamiast go odjąć (dla foila).

Myślę, że jeśli nie będziesz się spieszył z kaczkowaniem i będziesz korzystał z kumatego sternika to warto spróbować.
Wygląda na to, że synowie mogą Ci się przydać ;) a przy okazji może sami się zarażą.

Najgorszy jest moment wyciągania z wody.
Mimo Twojego doświadczenia wake pierwsze razy będą bardzo trudne. Wyobraź sobie, że pod deską wake masz podczepione wiadro - tak to się czuje.
Polecam spróbować zrobić pierwsze przejażdżki z mieczem bez lotek!

Masz rację - z motorówką nie musisz martwić się o utratę wysokości!
jak przyzwyczaisz sie do uczucia dragu (min 20 minut jazdy) to wówczas podłącz lotki i powodzenia!
Daj znać jak Ci pójdzie - ja i inni będą mądrzejsi :idea:

PS. Double agent - dobry wybór!


14 mar 2017, 20:16
Zobacz profil WWW
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 01 lip 2013, 12:30
Posty: 2784
Lokalizacja: West Coast
Podziękował: 110
Podziękowano: 93
Imię i nazwisko: Marek Rowiński
Cytuj
Moi drodzy,
widzę, że kolejny sezon się zbliża i wzrasta zainteresowanie foilem.
Proszę o kierowanie ogólnych pytań o dobór sprzętu foil i naukę w tym wątku a nie na PW na tym lub innym forum lub fejsie.
Po ludzku nie mam czasu na odpowiadanie na indywidualne zapytania które w 90% są identyczne.
Poza tym jest już parę innych doświadczonych foilarzy na forum. Ich rada może być inna, lepsza.
I jeszcze jedna prośba - przeczytajcie sobie FAQ viewtopic.php?f=2&t=83
tam znajdziecie sporo odpowiedzi.

FAQ 23. Jak najlepiej zapytać o radę?
Foilboarding pojawia się coraz częściej w Polsce. Najlepszym dla mnie wskaźnikiem jest ilość zapytań jaka dostaję na FB, w mailach, PW i telefonach.
Rok temu miałem jedno zapytanie na tydzień. Odpowiadałem bardzo dogłębnie.
Tego lata mam nawet po 5 zapytań dziennie. Szczerze przyznam się, że nie jestem w stanie być tak szczegółowym.
Żona zaczyna patrzeć na mnie jak na maniaka i foilholika.

Z góry pięknie dziękuję!


24 maja 2017, 09:46
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Odpowiedz w wątku   [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Designed by ST Software, customized by DziennikLotow.pl
Partnerzy serwisu: Bus-Ekspert.pl | Bus-Owners.com.
Korzystając z forum akceptujesz Regulamin.